W dobie polityki „zero tolerancji” i coraz wyższych kar za nawet najdrobniejsze przewinienia drogowe, niesłabnącą popularnością cieszą się urządzenia pozwalające na uniknięcie płacenia mandatów. Od lat czołowe miejsca w rankingu zaufania kierowców, zajmują popularne wykrywacze radarów. Co sprawia, że tak wielu kierowców zawierza tym urządzeniom?
Na wstępie należy zaznaczyć, że z prawnego punktu widzenia, antyradar może być kupiony całkowicie legalnie. Również jego posiadanie nie łamie żadnego z przepisów, natomiast używanie go lub przewożenie w stanie wskazującym na gotowość do użycia, to już inna historia. Prawo jest w tym temacie jednoznaczne.


NIELEGALNE, JEDNAK POPULARNE


Art. . 66 ust. 4 pkt. 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym stanowi: Zabrania się wyposażania pojazdu w urządzenie informujące o działaniu sprzętu kontrolno-pomiarowego używanego przez organy kontroli ruchu drogowego lub działanie to zakłócające albo przewożenia w pojeździe takiego urządzenia w stanie wskazującym na gotowość jego użycia (…).
Kierowca, który da się przyłapać na używaniu takiego oprzyrządowania, zostanie ukarany mandatem, a jego konto wzbogaci się o trzy punkty karne, choć sprzęt nie zawsze musi być włączony, żeby funkcjonariusz udzielił nam stosownego „pouczenia”. Bardzo często wystarczy, że urządzenie przyczepione jest do przedniej szyby pojazdu, lub po prostu znajduje się w przedziale pasażerskim. Przepis nie mówi jednoznacznie jak należy interpretować stwierdzenie gotowości do użytku, więc bardzo dużo zależy od humoru policjanta dokonującego kontroli. Mimo to, bardzo wielu kierowców podejmuje ryzyko. Czy antyradar naprawdę jest tak bardzo skuteczny?


POLICJA – KIEROWCY 0:1


To zależy od tego, ile zdecydujemy się przeznaczyć na jego zakup. Tanie urządzenia wykazują jakość adekwatną do ceny, więc ich nabycie będzie równoznaczne z wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Żeby to mogło zadziałać, trzeba zainwestować. Inaczej się nie da. Co zyskujemy za wyższą cenę? Przede wszystkim bardzo dobrej jakości urządzenie, które jest w stanie wykryć sygnał nadawany na wszystkich pasmach: X, K, Ka, Ku, SWKa. Oznacza to, że zostaniemy poinformowani o bliskiej obecności zarówno fotoradarów, jak i ręcznych mierników prędkości.
Do niedawna niezawodną bronią policji były mierniki laserowe, właściwie niewidzialne dla urządzeń namierzających. Już nie. Nowoczesny sprzęt bez problemu wykryje nawet tak zaawansowane aparaty pomiarowe.

 

100 PROC. SKUTECZNOŚCI?


Czy zatem urządzenia tego typu można uznać za całkowicie niezawodne? Niestety nie. O ile z wykrywaniem fotoradarów, zarówno stacjonarnych, jak i zamontowanych w nieoznakowanych radiowozach, nie będą miały najmniejszego problemu, to w przypadku ręcznych mierników prędkości, czyli popularnych suszarek, często mogą spłatać nam figla. Aby sprzęt mógł nas ostrzec przed policyjną zasadzką, najpierw musi namierzyć sygnał emitowany przez aparaturę pomiarową. Problem w tym, że taki sygnał jest nadawany wyłącznie w trakcie dokonywania pomiaru prędkości. Tak więc jeżeli zdarzy się sytuacja, że jesteśmy sami na drodze, nasz elektroniczny anioł stróż odezwie się dopiero w momencie, kiedy policja nas namierzy.
Mimo tych niedogodności, urządzenia tego typu mogą zostać uznane za niezawodne, zwłaszcza w konfrontacji z alternatywnymi opcjami. Podobną skutecznością może się wykazać jedynie CB radio, jednak bogaty i niezwykle barwny język używany przez „mobilków”, często nie zachęca do jego używania, zwłaszcza jeśli w samochodzie przewozimy dzieci.


Najskuteczniejszą i najbezpieczniejszą metodą na uniknięcie mandatów pozostaje jednak przepisowa jazda. Wszelkie urządzenia ostrzegające przed kontrolą, należy traktować jako pomoc w chwili zapomnienia, a taka może przecież zdażyć się każdemu.