Coraz więcej Polaków mieszka w miastach. Łatwiej tu o pracę, choć o mieszkanie już może niekoniecznie (ceny zapierają dech w piersiach). W miastach – mimo nakładów na transport publiczny, nadal królują samochody. Efekty bywają frustrujące – codziennie ulice miast korkują się na amen a kierowcy wołają o pomstę do nieba. Ci bardziej ambitni znaleźli już nawet kilka patentów na przetrwanie. Sprawdź czy je znasz – a może masz swoje, lepsze metody na jazdę w Wielkim Mieście?

Auto dla nadal dla wielu z nas symbol luksusu, niezależności i życiowego sukcesu. Cztery kółka są wygodnym środkiem transportu a przez to także obiektem pożądania. Ceny aut w ostatnich latach relatywnie spadły a średnie zarobki wzrosły. To między innymi dlatego miasta są tak mocno zmotoryzowane. Drogi, które jeszcze kilkanaście lat temu były puste, dziś są mocno obłożone ruchem. Na trasach dojazdowych do miast wcale nie jest lepiej – miastowi uciekli na podmiejskie wsie, ale do pracy muszą jakoś dojechać. Jest tłoczno, nerwowo i bardzo, bardzo wolno. Jazda w mieście to, nie ukrywajmy, jazda w korkach – przynajmniej w godzinach porannych ok. 8, 9 rano i popołudniowych, tych po godz. 16. Tłok powoduje też, że znalezienie miejsca parkingowego graniczy z cudem, zwłaszcza w centrum. Jak grzyby po deszczu wyrastają płatne miejsca parkingowe, które są negatywnie odbierane przez kierowców.

Zmotoryzowanych w miastach irytują też sygnalizacje świetlne. Nie chodzi o sam fakt ich istnienia, ale sposób działania. Jeżeli sygnalizacja jest źle ustawiona, potrafi nieźle napsuć krwi. Wszyscy mają czerwone, wszyscy stoją – to wcale nie taki rzadki scenariusz. Płynność ruchu jest kluczowa dla redukcji korków, a bywa z nią bardzo różnie. Często jest też tak, że kierowcę łapie czerwona fala, która opóźnia jego dotarcie do celu. Na złe ustawienie świateł nie można za wiele poradzić, choć warto informować o tym zarząd transportu miejskie a także lokalne media.

Tam, gdzie dużo aut, tam nie brak emocji. Dotyczy t zwłaszcza skrzyżowań. Pomimo tego, że za wjazd na skrzyżowanie w momencie, w którym nie ma możliwości kontynuowania jazdy grozi mandat, to taki widok jest codziennością. Kierowców irytuje też wciskanie się na chama na drodze, a także zapominalstwo innych, które skutkuje potem brakiem sygnalizowania manewrów. Prawdziwą plagą miast, mimo korków, jest także jazda z niedozwoloną prędkością. To bardzo niebezpieczne – łatwo stracić przecież panowanie nad kierownicą, w mieście kreci się też sporo pieszych. Zimą irytację kierowców budzi nieodgarnięty śnieg. Wiosną z kolei straszą ich dziury, które zostawiła poz sobie i jesień i zima.